Stuknęła trzydziestka…..

Każda okazja do świętowania jest dobra więc w mojej małej manufakturze modelarskiej można otworzyć dobre wino. Otóż udało mi się ukończyć trzydziesty model lokomotywy, tzw „półkownik” czyli model do gabloty, cieszący moje oko. O dziwo padło znowu na „elektryka”. Jest nim kultowy pojazd, znany bardzo dobrze z polskich i nie tylko szlaków, EP07. Bazą do konwersji był model firmy PIKO powstały przy współudziale polskiego dystrybutora firmy SK-Model. Piko wypuściło na rynek dotychczas 4 malowania „siódemek” i po kupnie pierwszej w malowaniu PKP Cargo czekałem na wydanie jej przez konkurencyjną firmę Schlessienmodelle by móc na spokojnie porównać i po wyborze najlepszego rozwiązania zapełnić półki stosownym zestawem. Na realizację zamówienia czekam już blisko rok i znając mniej więcej plany wydawnicze nie zamierzałem nic dokupować. Po ukazaniu się zdjęć EP07-198 w malowaniu PKP InterCity utwierdziłem się w słuszności decyzji. Niestety wizyta w sklepie modelarskim i obejrzenie tego cacka „na żywo” zweryfikowało moje plany, nie mogłem się oprzeć…. Model jest po prostu cudowny! Oczywiście od razu wiedziałem, że czeka odrobina pracy przy poprawieniu wyglądu reflektorów ale to był drobiazg.
Podczas przygotowywania się do waloryzacji i zbierania materiałów, dość szybko doszedłem do wniosku, ze z tak ładnym modelem warto się trochę popieścić i zrobić coś od siebie. Co więcej, nie byłbym sobą gdybym przy okazji nie zrobił go bardziej indywidualnego. I tak wybór padł na maszynę EP07-229 z Północnego Zakładu IC wg stanu po ostatniej rewizji, która miała miejsce 06.06.2012 roku. Z istotnych różnic w wyglądzie, oryginał otrzymał wtedy nowy rodzaj odbieraków do pantografów AKP4/E oraz klimatyzatory KLIL07.
No i zaczęła się rzeźba…. Po kolei dochodziły kolejne pierdółki wyposażenia dachu, pneumatyka pantografów, nowe haki do podnoszenia dachów odejmowalnych, antena radiotelefonu, podłączenia elektryczne, wspomniane klimatyzatory, nowe trąbki sygnałowe. By lepiej zbadać temat samego dachu i urządzeń się tam znajdujących, przesiedziałem pół soboty na wiadukcie na Dąbrowie a po weryfikacji zdjęć drugie pół na wiadukcie na Przybyszewskiego w oczekiwaniu na wersję 4E z klimą. Koniec końców musiałem przemalować cały dach. Przy okazji wyszła spora rozbieżność między wzornikiem a lakierem, który rzekomo miał być RAL-em 7031, muszę pogadać z typami z mieszalni coby się lepiej przykładali do roboty….
Dodałem parę pierdółek w kabinie, zmieniłem wycieraczki i wsadziłem pana Mietka.
Potem już tylko delikatna patynka i można cieszyć michę na kolejny model.
Efekt dłubaniny poniżej. Miłego oglądania.