Wołowina w sosie własnym czyli ET22-136 kompletne

Po ponad trzech miesiącach zmagań z materią nieożywioną wreszcie udało mi się dobrnąć do chyba szczęśliwego finału. Model lokomotywy ET22-136 wreszcie mogę uznać za skończony, choć pewnie nie obejdzie się bez poprawek. Premierę planowałem na imprezie organizowanej w Pobiedziskach przez klub Hazero z Poznania, na którą wybieram się z makietą w najbliższy piątek. Wszystko wskazuje na to, że się uda i będzie okazja przetestowania nowej zabawki w ruchu.

Sam model był swego rodzaju wyzwaniem bo dość wysoko postawiłem sobie poprzeczkę. Owszem twórca zestawu przygotował go naprawdę dobrze ale nie byłbym sobą gdybym czegoś nie namieszał. Do tego dochodzi mój, legendarny już niemal pech „finalnego montażu” polegający na tym, że wszystko działa idealnie do momentu ostatecznego zamykania całości. Nie inaczej było tym razem. Podczas montowania elektroniki wszystko grało perfekcyjnie, no może poza oświetleniem kabin. Składam więc wszystko do kupy (buda ze względu na spora ilość delikatnych detali nie powinna być rozbierana po złożeniu) i okazuje się, że napęd nie mieści się w budzie… Opadło mi wszystko poza ciśnieniem. Na szczęście tak jak pisałem poprzednio, nabieram coraz większego dystansu do wszystkiego i po pierwszej „panience”, zacząłem po prostu analizować jak wybrnąć z tego bałaganu. Skończyło się praktycznie na wykonaniu całego zespołu napędowego jeszcze raz bo musiałem zupełnie inaczej zamocować silnik w ramie, inaczej poprowadzić zasilanie , inne rozłożenie balastów itd. Model nie jeździ tak dobrze jak za pierwszym razem ale powiedzmy na satysfakcjonującym poziomie. Reszta wyjdzie w praniu. To nie koniec pecha, bo by oświetlić kabiny musiałem dokonać drobnych modyfikacji układu do oświetlenia. Skończyło się to awarią jednej z białych diod i zniszczeniem jednego reflektora. Tu podobnie jak przy napędzie, ze stoickim spokojem zrobiłem go jeszcze raz. Potem jeszcze musiałem dopasować pantografy, które okazały się mieć jednak inny rozstaw niż zakładany ale to już pikuś.

 

I tak wreszcie ze spokojnym sumieniem postawiłem byka do gablotki i co się rzadko u mnie zdarza nawet jestem z niego zadowolony. Poniżej kilka fotek: