Sentymentalnej podróży przez szufladę ciąg dalszy

Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie pomysł na utrwalenie choćby jakiegoś ułamka mojego skromnego fotograficznego dorobku. Klatek narobiło się sporo, stosy płyt z archiwum walają się zakurzone po piwnicy i są chwile, że nie wiem nawet po co to robię. Mając dostęp do, coraz to lepszych, technik poligraficznych pomyślałem sobie, że może warto spłodzić coś na kształt albumu albo chociaż serii najciekawszych zdjęć wydrukowanych na papierze. Może to i staromodne podejście ale tak jak e-booka nie uważam za książkę tak i zdjęcie dla mnie staje się kompletne dopiero w momencie kiedy trzymam w dłoni odbitkę. Nie wiem czy to zapach, czy to struktura papieru czy też może wspomnienie tego misterium jakie odbywało się w ciemni albo po prostu przypomina się to wieczne pytanie „czy wyszło..”. Oczywiście doceniam nowoczesne technologie i sam chętnie z nich korzystam ale stara, analogowa szkoła cały czas we mnie tkwi i mam nadzieję trwać jeszcze długo będzie.

Przy tej okazji co jakiś czas przeglądam starsze prace i powoli wybieram ujęcia jakie ewentualnie kwalifikowały by się do publikacji. Skoro są już wybrane to można je też wrzucić w ten prywatny zakątek cyfrowego śmietnika jakim staje się world wide web. Czternaście kolejnych zdjęć dodałem więc do galerii „kolej”